sobota, 30 listopada 2013

Konturówka do ust Madame LAMBRE w Twojej kosmetyczce

Konturówka do ust Madame LAMBRE w Twojej kosmetyczce

Bo doskonale wyrównują kształt ust, a użyte pod pomadkę pomagają w utrzymaniu perfekcyjnego wyglądu ust przez cały dzień. Makijaż ust staje się odporny na ścieranie, a kontur ust nie ulega żadnym zniekształceniom. Usta piękne przez cały dzień? Tak, to możliwe!

Do wykonania makijażu ust polecamy gorąco konturówki Madame LAMBRE, które podbiły w ostatnim czasie serca wielu użytkowniczek. Jeśli w Twojej kosmetyczce nie ma w tej chwili albo nie było nigdy konturówki do ust, to sygnał, że należy jej wypróbować. Z kilku dodatkowych minut przed lustrem można wyczarować oszałamiający efekt.

Dwa nowe zapachy z kolekcji LAMBRE dla kobiet

Dwa nowe zapachy z kolekcji LAMBRE dla kobiet

Ostatnio w kolekcji pojawiły się dwa nowe zapachy: N3 oraz N10. Czego możemy się po nich spodziewać?

Zapach N3

Rodzina zapachów: kwiatowo-orientalne

Nuty głowy: grejpfrut, bergamotka, czarna porzeczka

Nuty serca: kwiat pomarańczy, jabłko, jaśmin

Baza: piżmo, wanilia, drzewo cedrowe

Ta oszałamiająca kompozycja zapachowa została przygotowana dla kobiet odważnych, kreatywnych, czerpiących z życia pełnymi garściami. Dodaje kobiecie subtelnej zmysłowości.

N10

Rodzina zapachów: kwiatowo-drzewne

Nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka, kardamon

Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, fiołek

Baza: drzewo sandałowe, cedr, bursztyn, piżmo

Zapach został zadedykowany kobietom eleganckim, lubiącym roztaczać wokół siebie aurę tajemniczości. Idealny zapach na chłodne dni dla kobiet, które lubią być otulone aromatem.

Zarówno N3, jak i N10 oraz cała numeryczna kolekcja marki LAMBRE zasługuje na poznanie. Daj się uwieść zapierającymi dech w piersiach kompozycjami zapachowymi od LAMBRE.


Refinansowanie pożyczek za pomocą kredytu konsolidacyjnego

Refinansowanie pożyczek za pomocą kredytu konsolidacyjnegoZasada ich działania jest wyjątkowo logiczna: bank spłaca nasze dotychczasowe zobowiązania finansowe, tworząc zamiast nich jedno - z jedną radą, jednym okresem kredytowania i jednym oprocentowaniem. Nic dziwnego, że takie refinansowanie kredytów i pożyczek cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród klientów.

Jeden kredyt z niższą ratą


Przede wszystkim warto wiedzieć, że kredyty konsolidacyjne to nic innego jak intuicyjna i logiczna forma refinansowania. Kilka kredytów lub kilka pożyczek zmienia się w jedno zobowiązanie - spłacane na innych warunkach, zazwyczaj z niższym oprocentowaniem i dodatkowo z wydłużonym okresem spłaty.

Takie rozwiązania proponują nierzadko same banki, zwłaszcza gdy widzą, że ich klienci nie radzą sobie ze spłatą wszystkich swoich zobowiązań i istnieje ryzyko, że kredyt wzięty właśnie w tym banku nie zostanie w całości spłacony. Kalkulacje bankowe są proste - lepiej dać klientowi korzystniejsze warunki spłaty i otrzymać całość zadłużenia, niż bawić się w windykację, komorników i rozprawy sądowe. Jeden kredyt - z niższą ratą, niższym oprocentowaniem i dłuższym czasem na spłatę jest więc wyjściem korzystnym dla obu stron: i klienta, i banku.


Oddłużanie, ale nie dla każdego


Chociaż i w praktyce, i w teorii tani kredyt konsolidacyjny jest wyjątkowo prokliencki, to jednak nie każda osoba może z takiej opcji skorzystać. Są sytuacje, w których banki odmawiają udzielenia tego typu kredytów, tłumacząc się dbaniem o swoje interesy. Chodzi tu między innymi o brak stałego źródła dochodu, niejasną sytuację materialną lub posiadanie już na swoim koncie innego kredytu konsolidacyjnego.

Banki mogą odmówić wydania pozytywnej decyzji finansowej również w przypadku, gdy klient wnioskuje o za dużą kwotę refinansowania i nie ma przy tym żadnego zabezpieczenia, na przykład w postaci hipoteki.


Refinansowanie - ostatnia deska ratunku


Finalnie nie ma co ukrywać, że konsolidacja kredytów to dla ogromnej większości zadłużonych osób ostatnia i właściwie jedyna deska ratunku przed działaniami windykacyjnymi i zajęciem mienia przez komornika. Z tego powodu do banków wpływa z roku na rok coraz więcej wniosków o tego typu kredyty. Co ciekawe, zazwyczaj ich suma nie przekracza 30 tysięcy złotych - wyjątkami jest konsolidowanie zobowiązań typu kredyty mieszkaniowe lub hipoteczne, gdzie sumy sięgają kilkuset tysięcy złotych.

Szkło z KROSNA modne na świecie i na smartfonach

KROSNO jest dziś jedną z niewielu polskich marek, które są rozpoznawalne na całym świecie. Aż 65 proc. obrotów firmy generowanych jest dzięki zagranicznym rynkom zbytu. Największe z nich to Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Australia i Hiszpania. Ale wśród znaczących odbiorców Bartosz Rec, dyrektor sprzedaży i marketingu KHS KROSNO SA, wymienia też Meksyk, Brazylię i otwierający się dla firmy rynek, jakim są Chiny.
Eksportowym szlagierem są wyroby z półki premium, czyli szkło formowane ręcznie. Aż 90 proc. z nich trafia za granicę. O tym, jak bardzo są znane np. w USA, świadczyć może choćby fakt, że KROSNO SA było jedną z kilku firm zaproszonych do towarzyszenia Prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu podczas wrześniowej wizyty w tym kraju.
– Huty zawsze były silnym eksporterem, ale oczywiście nie zapominamy także o naszym macierzystym, polskim rynku – podkreśla Bartosz Rec. Dlatego obecnie firma rozwija najnowocześniejsze kanały sprzedaży, by dotrzeć do nowych klientów indywidualnych i biznesowych w Polsce.

E-okno wystawowe
Spółka, która od kilku lat rozwija na polskim rynku sprzedaży internetową, chce nie tylko unowocześnić swój e-sklep, ale dodatkowo sprawić, by już w tym roku krośnieńskie szkło można było kupować przez smartfony i tablety.
– Kilka lat działalności w obszarze e-commerce oraz obecności marki i produktów KROSNO SA w sprzedaży internetowej umocniło nas w przekonaniu, jak ważny i rozwojowy jest to kanał sprzedaży. Zarówno w kontekście wymiernych wyników sprzedażowych, jak i budowania świadomości marki oraz kreowania trendów – podkreśla Piotr Dutka, kierownik rynku krajowego KROSNO SA.
Zdaniem Pawła Bilińskiego, managera agencji kreatywnej Lizard Media, która odpowiada za wdrożenie nowej platformy e-commerce krośnieńskiej spółki, rynek sprzedaży mobilnej z roku na rok przynosi w Polsce coraz większe zyski, warto więc w niego inwestować.
– Na zachodzie sprzedaż m-commerce przynosi już firmom milionowe zyski. W Polsce to rynek, który dopiero raczkuje, dając zaledwie kilka procent dochodów, wersję mobilną ma dziś ok. 3-5proc. sklepów internetowych. Jednak rośnie on stale, wraz ze wzrostem sprzedaży smartfonów – mówi Paweł Biliński. W 2011 r. smartfony stanowiły ok. 20 proc. (7,2 mln) posiadanych przez Polaków telefonów, dziś jest to już ok. 46 proc. (17,6 mln), a szacuje się, że w 2015 będzie to ok. 70 proc. (28,7 mln) rynku*.
Biliński dodaje, że platform sprzedaży mobilnej nie można lekceważyć jeszcze z jednego ważnego powodu. Okazuje się, że mobilne e-sklepy stanowią często świetne „okno wystawowe”, które zachęca do zakupu.
Najnowsze badania konsumenckie wskazują, że choć Polacy jeszcze dość rzadko kupują bezpośrednio przez smartfona (3 proc. kupuje, a 5 proc. płaci za pomocą telefonu komórkowego**), to jednak telefony i tablety stają się coraz ważniejszą częścią procesu podejmowania decyzji o zakupie. Mówiąc prościej – coraz więcej z nas ogląda produkty na smartfonach (np. w drodze do pracy), żeby porównać ceny czy dostępność, a potem – ewentualnie – kupić je, korzystając z laptopa lub komputera stacjonarnego.

– Sklep mobilny pełni więc często rolę wystawy e-sklepu, łatwej i szybkiej prezentacji, która zachęca do zakupu – mówi manager Lizard Media.

Jak poznać e-klienta?
Jednym z najważniejszych celów innowacyjnej
strategii KROSNA jest docieranie do nowego grona klientów. Detalicznymi odbiorcami krośnieńskiego szkła w Polsce są dziś przede wszystkim osoby w wieku średnim i starsze, a więc i bardziej konserwatywne.
– Dlatego chcemy
uatrakcyjnić naszą ofertę dla ludzi młodych, dostosować nasz kanał sprzedaży do stylu życia ludzi aktywnych, zabieganych, którzy nie mają czasu na wizytę w sklepie. Dzięki sklepowi mobilnemu będą mogli dokonać zakupów np. w autobusie, w drodze do pracy – mówi Bartosz Rec.
Bielska agencja ma uruchomić dla KROSNA także sklepy internetowe typu B2B, by trafiać do jeszcze szerszego grona odbiorców biznesowych, m.in. producentów piwa, agencji reklamowych czy zdobników szkła. Równie ważny z punktu widzenia poszerzenia rynku zbytu będzie internetowy kanał sprzedaży HO-RE-CA przeznaczony dla branży restauracyjno-hotelarskiej.
Dodajmy, że cały serwis internetowy KROSNA zostanie dostosowany do metodyki Responsive Web Design (będzie przystosowywał się do urządzenia, na którym go przeglądamy).

Choć do uruchomienia sklepu mobilnego wystarczy dziś zatrudnić specjalizującą się w tym agencję, wciąż jeszcze niewiele polskich firm decyduje się na to. Jedną z przeszkód, które trzeba pokonać, są np. płatności online – niewiele banków w naszym kraju posiada wersję mobilną strony internetowej. Większość ma jedynie aplikację mobilną, wykorzystywaną do obsługi konta, kiedy jednak chcemy coś kupić w sklepie internetowym, poprzez zwyczajną przeglądarkę, pojawia się problem. Często popełnianym przez firmy błędem jest też „nakładanie” mobilnej wersji na sklep internetowy. Tymczasem kluczem do sukcesu m-commerce jest dostosowanie takiej platformy do realnych warunków, w jakich klient z niej korzysta.
– Jednym z najważniejszych etapów projektowania mobilnego sklepu jest dokładne testowanie go w codziennych sytuacjach, np. przy bardzo wolnym łączu, jakim dysponuje smartfon w czasie podróży. Najważniejsze jest dotarcie do konkretnego produktu w jak najkrótszym czasie, w sposób maksymalnie ergonomiczny – mówi Paweł Biliński.
Funkcjonalności sklepu muszą być też precyzyjnie dostosowane do profilu klienta, który będzie z niego korzystać. Dla starszej osoby istotne np. będzie, by serwis był jak najmniej skomplikowany, czy też żeby posiadał duże, wyraźne zdjęcia. Młody klient chce mieć większy wybór, dlatego sklep projektowany dla niego powinien mieć dużo bardziej rozbudowany filtr wyboru produktów.


=========

* Dane z raportu Aplikacje mobilne: Polska i Świat Juupstore.

** Dane z raportu Mobile eCommerce w Polsce 2013 Moniki Mikowskiej i Mariusza Wesołowskiego.

Top 10 przepowiedni andrzejkowych dla rynku oprogramowania ERP w 2014 r.

Top 10 przepowiedni andrzejkowych dla rynku oprogramowania ERP w 2014 r.US Steel wydał setki milionów dolarów na wdrożenie ERP, którego uruchomienie jest obecnie zaplanowane na bliżej nieokreślony termin w 2016 roku.

Ekspert EPR z Panoramy zaobserwował rekordowy poziom przychodów i popytu, co jest niepokojącym wskaźnikiem dla sytuacji wdrożeń ERP w skali światowej.

Choć wskaźnik niepowodzeń ERP nie wydaje się w 2013 r. spadać, jest wiele pozytywnych i ciekawych zmian, które w ostatnim roku nabrały tempa. Na przykład:

Jak przewidywaliśmy w tym okresie w zeszłym roku, systemy mobilne oraz Business Intelligence zyskują na popularności.

Rozwiązania SaaS i Cloud nadal są często wdrażane, chociaż szum wokół nich już słabnie.

Ale to spojrzenie wstecz na to, co już miało miejsce. Jak będzie wyglądał kolejny rok? Co rok 2014 szykuje dla branży oprogramowania ERP? Oto nasze top dziesięć prognoz na nadchodzący rok:

Czytaj całość artykułu tutaj: http://www.erp-view.pl/erp/top_10_przepowiedni_andrzejkowych_dla_rynku_oprogramowania_erp_w_2014_r.html

piątek, 29 listopada 2013

Złoty Orzeł Polskiego Budownictwa dla DAAS

Złoty Orzeł Polskiego Budownictwa dla DAAS

Orzeł Polskiego Budownictwa, to prestiżowa nagroda przyznawana jest co roku przez Mazowieckie Zrzeszenie Handlu Przemysłu i Usług. Konkurs adresowany jest do wszystkich firm i przedsiębiorców z sektora budownictwa, niezależnie od charakteru własności zakładu pracy, jego wielkości czy liczby zatrudnionych pracowników.


– To wyróżnienie jest dla nas dowodem, że nasza firma rozwija się w dobrym kierunku –
mówi Dawid Starzyczny, prezes DAAS Sp. z o.o. Dodaje, że najważniejszymi w tym roku wydarzeniami w rozwoju firmy było pozyskanie do firmy wysokiej klasy specjalistów. – Spowoduje ono, że w najbliższym roku będziemy rozwijać się naprawdę szybko – zapowiada Dawid Starzyczny.

O tym, że dynamicznym rozwój bielskiej firmy, już ma miejsce, świadczą też nowi kontrahenci, wśród nich największe firmy technologiczne na świecie, jak Hitachi, Metso Power, Foster Wheeler, czy NCC.

Rozwój na rynku międzynarodowym umożliwił też Grupie DAAS zaangażowanie się w sponsoring i to nie tylko na poziomie lokalnym (koszykarze DAAS Basket Team i klub MMA Berserkers Team Bielsko-Biała), ale też międzynarodowym. DAAS sponsorował w tym roku występy Daniela Omielańczuka i Piotra Hallmanna - dwóch polskich debiutantów w Ultimate Fighting Championship - najbardziej prestiżowej federacji MMA na świecie.


Jak podkreślają organizatorzy konkursu „Orły Budownictwa” -
laureaci tej nagrody, to podmioty, które nadają ton rozwoju nie tylko polskiej przedsiębiorczości, ale również polskiej gospodarce. Kapituła konkursu ocenia produkty, usługi, technologie, procesy oraz metody organizacji i zarządzania, które sprawiają, że firma przoduje w dziedzinie biznesu.

W uroczystości wręczenia Orłów, którą w tym roku prowadziła Anna Karna i Krzysztof Ibisz, uczestniczyło ponad 600 gości - przedstawicieli zwycięskich podmiotów oraz świata polityki i kręgów biznesu.

Pokłosiem konkursu będzie wydany przez
Mazowieckie Zrzeszenie Handlu Przemysłu i Usług

"Almanach Polskiej Przedsiębiorczości”, który prezentuje Laureatów Konkursów i jest rozpowszechniany wśród administracji rządowej i samorządowej, największych firm w Polsce, na targach oraz wśród firm nominowanych i ich kluczowych klientów.

Moda na siatkę - przez smartfona!

Moda na siatkę - przez smartfona!

Choć siatkarska reprezentacja Polski w ostatnim czasie zaskoczyła nie tylko pozytywnie (zwycięstwo w Lidze Światowej 2012), ale i negatywnie (w tym samym roku Polacy odpadli też w barażach do Mistrzostwa Europy), to z pewnością ma swoich bardzo wiernych fanów. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że liczba tych kibiców stale rośnie. Siatka.org –najpopularniejszy polski serwis dedykowany tej dyscyplinie w ostatnich miesiącach odnotowuje oglądalność na poziomie pół miliona unikalnych użytkowników (UU) miesięcznie. Dla porównania w 2007 roku serwis miał 900 tys. UU w ciągu całego roku, rekordowy był rok 2011 (4,45 mln UU), a w tym roku – do 6 listopada jest ich już 3,4 mln. 

Swoistym „testem” zainteresowania fanów było też wprowadzenie przez portal wersji mobilnej – przeznaczonej na smartfony i tablety. Choć aplikacje na te urządzenia wciąż jeszcze są na polskim rynku nowością, to w ciągu zaledwie kilku dni darmową wersję serwisu siatkarskiego pobrało ponad 1700 osób, a płatną prawie 100.
- To wynik, który świadczy o dużym zainteresowaniu kibiców bieżącymi informacjami z siatkarskich boisk w Polsce i na świecie – mówi Krzysztof Rychlicki-Kicior z firmy Makimo Systems, która opracowała tę aplikację. - System działa na systemach Android oraz iOS i daje dostęp nie tylko do informacji z zakończonych rozgrywek. Najważniejsze spotkania można obserwować w nim „na żywo”, punkt po punkcie – dodaje Krzysztof Rychlicki-Kicior.

Oczywiście liczby te nie oddają realnej ilości polskich fanów siatkówki, a w dużej mierze świadczą po prostu o popularności serwisu siatka.org. Jednak ich wzrost na pewno wiele mówi o zainteresowaniu Polaków tą dyscypliną sportu.

Największą popularnością cieszą się oczywiście rozgrywki reprezentacji Polski, a wśród ligowych „gwiazdami” są Skra Bełchatów i Resovia Rzeszów – informacje dotyczące tych dwóch zespołów są najczęściej odwiedzane.
Jedno jest pewne – uczucia jakimi darzą się siatkarze i ich rosnące grono fanów można opisać jako „miłość” z wzajemnością. Co ciekawe dotyczy to także drużyn z dalszych miejsc sportowych tabel. Dlaczego?
Zdaniem
Maji Gierejkiewicz, zawodniczki drugoligowej SMS LO2 Opole, kluczem do wyjaśnienia tego fenomenu jest to, że od dłuższego czasu polscy siatkarze i siatkarki reprezentują wysoki poziom, a liga jest bogata w gwiazdy światowego formatu.
– Mamy też w swoim kraju duże imprezy międzynarodowe takie jak: Mistrzostwa Europy 2013, Mistrzostwa Świata 2014, Liga Światowa. A atrakcyjne dla kibiców są nie tylko występy reprezentacyjne. Prawie przez cały rok trwają rozgrywki ligowe, które są na naprawdę wysokim poziomie – mówi Maja Gierejkiewicz. - Kibice są wierni i przekochani. Nasza hala mieści się przy liceum ogólnokształcącym i jest niestety mała. W tej chwili zainteresowanie rozgrywkami jest takie, że nie mieści ona wszystkich kibiców, którzy chcą nas obejrzeć w akcji – mówi siatkarka, która swoją przygodę z tym sportem rozpoczęła już w wieku 9 lat.

Nie ma danych, które oceniałyby, czy polscy kibice chcąc cieszyć się ze sportowych sukcesów swoich drużyn przenoszą swoje sympatie na siatkówkę np. z piłki nożnej. Zdaniem siatkarki z Opola z pewności jednak kibicowanie w przypadku tych dwóch dyscyplin różni się praktycznie wszystkim.
– Na meczach piłki siatkowej atmosfera jest bardzo przyjazna, ludzie przychodzą na nie całymi rodzinami. Sama, gdy gram zabieram na halę swoją 6-letnią córkę – mówi Maja Gierejkiewicz.
Zainteresowanie Polaków piłką siatkową jest więc z pewnością sporym fenomenem, który może wynikać z „głodu sukcesu”. Być może po Małyszomanii i Kubicomanii w 2014 roku przyjdzie czas siatkówkomanii.

Zima (nie) zaskakuje drogowców

Zima (nie) zaskakuje drogowców

Sprawne usuwanie śniegu jest na tyle złożonym przedsięwzięciem, że trudno mówić tu o jakimkolwiek zaskoczeniu, czy też winić anomalie pogodowe. Jak informuje Piotr Makarczyk-Rodkiewicz z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), przygotowania do zimowego utrzymania dróg prowadzone są przez cały rok, nie tylko zimą.                

Dyrekcja, której 16 oddziałów zarządza 18 tys. km dróg, zapewnia, że jest już przygotowana do rozpoczęcia działań na drogach, kiedy tylko będzie to konieczne.
– W
pogotowiu mamy: 2500 pojazdów, m.in. pługi, solarki, czy pługi wirnikowe. W 253 magazynach o łącznej pojemności 324 tys. ton zgromadzona jest sól drogowa na ten sezon – mówi Piotr Makarczyk-Rodkiewicz. W centrali i wszystkich oddziałach GDDKiA funkcjonują Punkty Informacji Drogowej (PID), które zbierają informacje o stanie dróg i warunkach ruchu. Ich zadaniem jest też oraz informowanie kierowców i mediów o warunkach ruchu na drogach zarządzanych przez Dyrekcję.

N
iezależnie od tego, że kierowcy chcieliby jeździć zimą po idealnie przygotowanych drogach, istnieje ustalona kolejność i tzw. standard odśnieżania decydujący o jakości wykonywanych prac. Priorytet mają drogi krajowe i autostrady, potem wojewódzkie, powiatowe, gminne i wewnętrzne. Związany z tą kolejnością sześciostopniowy standard odśnieżania decyduje o tym, jakie działania podejmowane są podczas trwania opadów, po upływie jakiego czasu po ich ustaniu ma się pojawić efekt tych działań oraz czy droga po odśnieżeniu ma być czarna (z widocznym asfaltem), czy biała (przejezdna, ale pokryta warstwą śniegu). Do tego dochodzi jeszcze kwestia tzw. zwalczania śliskości, czyli posypywanie solą.

GDDKiA zarządza drogami o trzech standardach. W standardzie I jezdnie powinny być odśnieżone i odlodzone na całej powierzchni, łącznie z utwardzonymi poboczami. Po ustaniu opadów, luźny śnieg może pozostawać na drodze do 4 godzin, a błoto pośniegowe do 6 godzin. Gołoledź, szron i szadź muszą być zlikwidowane w ciągu 3 godzin. Służby przystępują do działania także jeszcze przed ich wystąpieniem, kiedy np. drogi są mokre, a prognoza przewiduje spadek temperatury poniżej zera.

W Standardzie II dopuszcza się, by warstwa zajeżdżonego śniegu o grubości nieutrudniającej ruchu, pozostawała na jezdni do 6 godzin. Natomiast w standardzie III, jezdnie powinny być odśnieżone na całej szerokości, ale śliskość zimowa powinna być zlikwidowana tylko na skrzyżowaniach, przejazdach kolejowych, odcinkach dróg o pochyleniu ponad 4 proc. i przystankach autobusowych. Na trasie dopuszcza się występowanie warstwy zajeżdżonego śniegu, która powinna zostać usunięta w ciągu 6 godzin, podobnie jak ewentualne zaspy.           

Śniegowa ekonomia

Eksperci zajmujący się odśnieżaniem zapewniają, że z technicznego punktu widzenia całkowite i prawie natychmiastowe usuwanie śniegu z dróg jest możliwe, pociąga jednak za sobą ogromne koszty, których nikt nie jest w stanie ponosić. Nawet przy zachowaniu mniej radykalnych standardów trzeba liczyć się ze sporymi kwotami. Budżet, jaki polskie powiaty przeznaczają na odśnieżanie od lat sięga nawet 1,3 mld zł rocznie. W przypadku samej tylko Warszawy było to np. ok. 100 mln zł w 2010 roku, dla Krakowa 29 mln zł, a dla  Poznania – 25 mln zł (dane za Rzeczpospolita).

Zdaniem Dawida Starzycznego, szefa Ogólnopolskiego Centrum Odśnieżania Dachów (OCOD) niezbyt dokładne usuwanie śniegu często nie wynika z braku chęci, czy umiejętności, lecz z kalkulacji ekonomicznej. – Jeżeli w przetargach dotyczących odśnieżania pojawia się zwykle kwota ryczałtowa obejmująca dany okres, czy sezon, to nic dziwnego, że wykonawcy intensywnie myślą o tym, jak te koszty obniżyć – mówi Dawid Starzyczny.

Konieczność ciągłego obniżania kosztów sprawia, że czasem pługi wyjeżdżają na trasę nieco później niż wynikałoby to z warunków drogowych, szczególnie wtedy, gdy ruch i tak jest niewielki (np. w nocy).

– O wygranej w przetargach dotyczących odśnieżania nie powinna decydować wyłącznie cena, ale też doświadczenie w zarządzaniu tym skomplikowanym procesem oraz możliwości techniczne i przerobowe firmy – ocenia Dawid Starzyczny.

Dach pod okiem zarządcy

Aspekty ekonomiczne dotyczą oczywiście także kwestii
odśnieżanie dachów budynków, parkingów, czy tzw. stref dostaw sklepowych. 

– W przypadku budynków istnieją dwie możliwości – mówi prezes Starzyczny. – Jedno z rozwiązań zakłada, że to my monitorujemy grubość pokrywy śnieżnej, po czym wspólnie klient podejmuje decyzję, czy przystąpić do prac, czy nie. Jeśli decyzja jest pozytywna, w ciągu 3-8 godzin wysyłamy brygadę do pracy. W przypadku drugiego modelu klient sam monitoruje stan dachu i wzywa nas, gdy uzna to za stosowne.

Jedną z trudniejszych kwestii w przypadku odśnieżania budynków jest konieczność przesunięcia zalegającego śniegu w kierunku krawędzi dachu. Budynki w Polsce projektowane są najczęściej na planie kwadratu. Znacznie łatwiej odśnieża się dachy długie i wąskie, ale tych jest u nas niewiele. Dlatego paradoksalnie cena za metr w przypadku odśnieżania dużych powierzchni nie musi być wcale niższa. Wiąże się to z trudnością przetransportowania zalegającego śniegu i przerzucenia go np. przez instalacje odgromowe.

Dla zarządców hal z dachami o dużych powierzchniach dobrym momentem na zawieranie umów z firmami odśnieżającymi jest początek jesieni. Bez względu na to, czy tej zimy przewidywane są wyjątkowo duże opady śniegu, czy też nie – firmy odśnieżające muszą pozostawać w pełnej gotowości. Profesjonaliści w Polsce kosztują od dwóch do nawet 10 zł za metr kw., jeśli dach jest wyjątkowo trudny do odśnieżenia, bądź bardzo mały. Na rynku pojawiają się też oferty wyceniane w granicach złotówki za metr kw., usługi takie mogą jednak być mieć po prostu niższą jakość.

Podmioty zlecające odśnieżanie coraz częściej mają wobec wykonawców bardzo wysokie wymagania. Dotyczy to zarówno dróg, jak i budynków. Klienci oczekują zwykle błyskawicznej reakcji, co w znaczący sposób zwiększa koszty, a czasami nie jest możliwe. Przykładowo, rozpoczęcie pracy na dużej posesji w ciągu godziny od wezwania wymagałoby zakwaterowania pracowników firmy odśnieżającej tuż obok obiektu tak, by mogli oni zareagować niemal natychmiast.

Jeżeli zarządca drogi, przy wyborze firmy nie kieruje się wyłącznie ceną, lecz podchodzi do tego zadania w sposób rzetelny, nie powinny zdarzyć się niespodzianki. Samorządy i właściciele budynków muszą jednak uważać, gdyż w branży sporo jest firm, które podpisują więcej kontraktów, niż są w stanie obsłużyć.

– Niestety, ponieważ na rynku liczy się często przede wszystkim cena, prace te oferują również firmy nie mające żadnego doświadczenia, sprzętu do asekuracji, a często nawet badań wysokościowych – ostrzega ekspert Ogólnopolskiego Centrum Odśnieżania Dachów Artur Czerwiński.

Nie warto zwlekać

Zdarza się, że zarządcy, czy właściciele budynków wstrzymują się z decyzją o odśnieżeniu dachu, bo nagle poprawiła się pogoda lub zapowiadana jest odwilż. Trzeba jednak pamiętać, że wtedy na dachu może powstać pokrywa składająca się ze śniegu i lodu. Jej usunięcie jest znacznie droższe niż usunięcie samego śniegu.

Kto nie odśnieża ten płaci. Zgodnie z art. 117 kodeksu wykroczeń, każdy kto nie wywiązuje się z obowiązku utrzymania porządku w obrębie swojej nieruchomości podlega karze grzywny do 1500 złotych lub karze nagany. Przepis ten dotyczy nie tylko samego odśnieżania, ale także usuwania śnieżnych nawisów, brył i sopli.

Kontrolę odśnieżania dróg, dachów i terenów wokół poszczególnych nieruchomości sprawuje policja, straż miejska oraz nadzór budowlany. Jeśli właściciel posesji nie odśnieża dachu i nie sprawdza jego stanu technicznego, inspektor budowlany ma prawo nałożyć na niego karę w wysokości 500 złotych, a w szczególnych przypadkach nawet skierować sprawę do sądu rejonowego. Inspektor może także, w przypadku realnego zagrożenia, wyłączyć dany budynek z normalnego użytkowania.

Z kolei policja może ukarać niewywiązujących się ze swych obowiązków właścicieli karą do 1000 złotych, a w przypadku skierowania sprawy do sądu grodzkiego grzywną do 5000 złotych. Straż miejska z kolei może nałożyć na nas mandat w wysokości do  500 złotych.

Jeśli odśnieżany dach nie jest z każdej strony osłonięty co najmniej półtora metrową ścianą i znajduje się na wysokości powyżej jednego metra, to każda osoba, która go odśnieża musi mieć uprawnienia do prac na wysokości i być odpowiednio przeszkolona. Podczas odśnieżania dachu lub usuwania śniegu i lodu z elewacji, właściciel lub zarządca nieruchomości muszą też utworzyć specjalne strefy ochronne wokół budynku.

Kto w Polsce odpowiada za odśnieżanie?

Drogi:

-      krajowe: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA)

-      wojewódzkie: zarząd województwa- tzw. Rejony Dróg (np. Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich)

-      powiatowe: zarząd powiatu- powiatowe zarządy dróg (podstawa prawna: ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz.U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm.).

-      gminne/miejskie: odpowiednio: prezydent miasta, burmistrz, wójt, a de facto przedsiębiorstwa usług komunalnych, Miejskie Zarządy Dróg i Mostów (podstawa prawna: ustaw o drogach publicznych i przepisy ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2005 r, nr 236, poz. 2008 z późn. zm.).

(Ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (tekst jedn. Dz. U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm.)

-      wewnętrzne, dojazdowe, chodniki: właściciel lub zarządca (Prawo budowlane oraz Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. 1996 nr 132 poz. 622)

Dachy:

-      właściciel lub zarządca nieruchomości („Prawo budowlane” (Dz. U. 1994 Nr 89 poz. 414)

Samochody:

– firmy transportowe lub kierujący pojazdem- aby korzystanie z samochodu nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących oraz innym uczestnikom ruchu drogowego, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę - art 66 ust. 1 Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o Ruchu Drogowym (Dz. U. z 2005r. Nr 108, poz. 908 z póź. zm.). 

Ogólnopolskie Centrum Odśnieżania Dachów (OCOD) w ciągu ostatnich 9 lat odśnieżyło ok. 2 tys. obiektów o powierzchni od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy mkw. Jako oddział projektowy firmy DAAS Sp. z o.o., dysponuje w sezonie ponad 600 pracownikami w 70 brygadach na terenie całej Polski. DAAS to polska spółka o zasięgu międzynarodowym z oddziałem w Wielkiej Brytanii wykonująca prace na terenie Unii Europejskiej oraz nawiązująca stosunki handlowe na terenie Azji, Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz Afryki. Spółka działa od 2004 r. zatrudnia na stałe również 30 wysokiej klasy specjalistów – alpinistów przemysłowych, z których wszyscy posiadają międzynarodowe certyfikaty IRATA (Industrial Rope Acces Trade Association). Uznawane w większości krajów na świecie certyfikaty IRATA obligują do posługiwania się specjalistycznym sprzętem dostępu linowego co pozwala na prace na każdym obiekcie.

Subtelna miękkość barw. Nostalgiczne beże i brązy z kolekcji Tikkurila Optiva.

Subtelna miękkość barw. Nostalgiczne beże i brązy z kolekcji Tikkurila Optiva.

 
Beże i brązy dla większości osób są barwami niezwykle przyjemnymi w odbiorze. To naturalne „kolory ziemi”, które dają poczucie stabilności, oparcia i ciepła. Z drugiej strony – są zmysłowo inspirujące, podsuwając skojarzenia z rozgrzewającą słodkością czekolady czy subtelną w smaku caffe latte. To odcienie, które doskonale budują pozytywną energię wnętrza. Otulają miękkością, pozwalają odpocząć od codziennego natłoku emocji i myśli.

Odcienie te (zwłaszcza w jasnych tonacjach) są stosunkowo proste i bezpieczne w aranżacji. Doskonale współgrają z innymi barwami, stanowiąc idealną bazę do kolorystycznej ekspozycji oryginalnych dodatków i elementów wyposażenia wnętrza. Naturalne beże i jaśniejsze brązy dobrze prezentują się w zasadzie w każdym pomieszczeniu. Ciemny, nasycony brąz najlepiej sprawdzi się w przestronnych i doświetlonych pokojach. W mniejszych i pozbawionych dużej ilości naturalnego światła, bezpieczniejszym rozwiązaniem będzie zastosowanie tego odcienia na jednej, wybranej ścianie, bądź fragmencie, który chcemy wyeksponować.

Ciepłe beże i brązy z kolekcji Tikkurila Optiva pozwolą stworzyć aranżacje stonowane i spokojne, a jednocześnie eleganckie i nowoczesne. 
     
Salon słodko-pikantny
Mleczny beż i kremowa biel łączą się w ciepłej, niezwykle przyjaznej kompozycji. Ich pastelowy spokój warto przełamać i ożywić dodatkiem ochry bądź curry. Ta aranżacja dowodzi, ze również naturalne barwy pozwalają uzyskać wnętrze niezwykle eleganckie, z nutą luksusu. (zdj. aranżacja nr 1)
                                     
Wodzi na pokuszenie
Sypialnia zaaranżowana w odcieniach głębokiego brązu pozwala oderwać myśli od bieżących spraw. Wykorzystując barwy ziemi i kory drzewa sięgamy po to, co trwałe i bezpieczne. Z kolei odcienie ciemnej czekolady i dojrzałej trufli inspirują zmysły. To kusząca przyjemność, której nie sposób się oprzeć. (zdj. aranżacja nr 2)


Waniliowa kraina
Pokój dziecięcy zaaranżowany jak słodki upominek? Miękkie, pudrowe pastele idealnie współgrają z waniliowym beżem i kremowym brązem. W efekcie powstało wnętrze lekkie, jasne, przytulne i niezwykle ciepłe w odbiorze – idealne dla każdej małej księżniczki. (zdj. aranżacja nr 3)


Więcej inspiracji znaleźć można w najnowszym Katalogu Tikkurila, dostępnym między innymi na stronie www.tikkurila.pl. 

(Nie)bezpieczne leki?

Okiem naukowców

Światowe media bardzo szybko podjęły temat bezpieczeństwa kardiologicznego niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Afera została nagłośniona w brytyjskich mediach. Na stronie internetowej prestiżowego magazynu medycznego „British Medical Journal” (http:// www.bmj.com/) opublikowano wyniki badań hiszpańskich naukowców, którzy wzięli pod lupę substancje często występujące w lekach przeciwbólowych z grupy NLPZ, m.in.. naproksen, ibuprofen, diklofenak. Zbadano ponad 100 000 pacjentów, którzy regularnie zażywali leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe. Co się okazało? U osób, które przyjmowali ibuprofen lub diklofenak ryzyko udaru wzrastało trzykrotnie. Co więcej, w przypadku używających ibuprofenu ryzyko zawału serca podwyższyło się o 100 proc., a po stosowaniu diklofenaku – wzrosło czterokrotnie. Niepokojące jest to, że na każde 1 000 osób objętych terapią lekami zawierającymi diklofenak 3 pacjentów doznaje zawału serca, a 1 z nich umiera. Stosowanie ich zwiększa ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych u osób, które nie miały wcześniej chorób układu krążenia Z kolei najbardziej bezpieczny okazał się naproksen. Wnioski z zebranych dowodów medycznych są następujące – leków z grupy NLPZ należy używać ostrożnie  - zwłaszcza w terapii długotrwałej - ze względu na szkodliwe działanie uboczne. Szczególnie niebezpieczne są preparaty zawierające zwłaszcza diklofenak i ibuprofen. Alternatywą są środki zawierające w składzie naproksen.

Co to są NLPZ?

NLPZ to niesteroidowe leki przeciwzapalne, często stosowane w medycynie ze względu na szerokie działanie farmakologiczne. Działają przeciwzapalnie, przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwagregacyjnie. Wskazane do stosowania w: chorobach narządu ruchu, bólach kostno-mięśniowych, kostno-stawowych, profilaktyce i leczeniu zakrzepów, zatorów, choroby niedokrwiennej serca. Aczkolwiek opublikowane badania przyniosły nowe spojrzenie na leki z grupy NLPZ. Europejska Agencja Leków (EMEA) uruchomiła proces oceny bezpieczeństwa kardiologicznego diklofenaku w odniesieniu do ryzyka powikłań ze strony chorób układu sercowo-naczyniowego. Ich celem jest określenie potrzeby aktualizacji istniejących zaleceń, dotyczących leczenia dla pacjentów oraz lekarzy przepisujących NLPZ. Natomiast specjaliści z Wielkiej Brytanii i Kanady na łamach „PLOS Medicine” alarmują, że niesteroidowe leki przeciwzapalne zawierające diklofenak należy wycofać z rynku. Według naukowców u chorych zażywających tę substancję ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych jest od 31 proc. do 71 proc. większe w porównaniu do naproksenu.

Bezpieczna alternatywa

W grupie leków NLZP znajdują się również te, które zawierają substancje tak jak naproksen (np. Anapran Neo). Anapran Neo jest lekiem przeciwbólowym i przeciwgorączkowym, zalecanym przy bólu o różnym pochodzeniu - przy bólach głowy, zębów, mięśni, menstruacyjnych, reumatycznych. W świetle dotychczasowych badań naproksen jest najbezpieczniejszy dla pacjentów z chorobami serca, gdyż nie zwiększa ryzyka sercowo-naczyniowego. Dlatego zalecane jest by lekarze kardiolodzy wybierali dla swoich pacjentów leki przeciwzapalne oparte na naproksenie.

Zimą opłaca się jeździć EKO

Zimą opłaca się jeździć EKO

Pierwsze opady śniegu przyniosły nam znane sprzed roku obrazki: samochody w rowach, wielokilometrowe korki spowodowane przez stłuczki i „zawalidrogi”, czyli kierowców, którzy np. nie zdążyli na czas wymienić opon. Zdaniem Macieja Dreszera, młodego kierowcy wyścigowego z Tarnowa, problemy sprawia też przestawienie się na zimowy styl jazdy.
– Na mokrej, śliskiej, oblodzonej drodze o wiele łatwiej stracić panowanie nad pojazdem. Zbyt dynamiczna jazda, szczególnie w przypadku niedoświadczonego kierowcy może się zakończyć tragicznie – mówi Maciej Dreszer. – Dlatego zimą powinniśmy stosować styl jazdy eko, który jest ekologiczny, a przy okazji ekonomiczny – dodaje.
Jakie będziemy mieli korzyści z używania tej techniki jazdy? Przede wszystkim oszczędność paliwa. W okresie zimowym, kiedy jesteśmy narażeni na o wiele częstsze i dłuższe stanie w korkach jest szczególnie ważna.
Maciej Dreszer podkreśla, że wyścigowa jazda ma sens tylko na specjalnie przygotowanych do tego torach. Poza nimi jest niebezpieczna i… po prostu się nie opłaca.
Przypomnijmy zatem jakie są podstawowe zasady zimowego eko-driving i jakie przyniesie nam korzyści.

Najważniejsze zasady zimowego eko-drivingu
1. Po pierwsze – płynność
. Pamiętaj, że każde zbędne zatrzymanie samochodu wymaga ponownego ruszenia z miejsca na pierwszym biegu, które kosztuje auto dużo paliwa. Dodatkowe zużycie powoduje też niepotrzebne przyspieszanie. Dlatego staraj się przewidywać sytuacje na drodze i dopasowywać prędkość do panujących warunków, np. trafiać na zielone światło, zamiast gwałtownie przyśpieszać na zielonym i hamować przed czerwonym. Jadąc płynnie nie będziesz musiał tak często hamować – zimą zmniejsza to ryzyko poślizgu.

2. Dobry stan techniczny auta – wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, że każdy zużyty, czy uszkodzony element pojazdu (jak chociażby łożyska), ma duży wpływ na zużycie paliwa. Nie warto czekać z naprawami i przeglądem technicznym, tym bardziej, że nawet drobna awaria, może pociągnąć za sobą kolejne. W zimowych warunkach awaria „na trasie” może być szczególnie nieprzyjemna i niebezpieczna. Oczekiwanie na pomoc w zimie może się bowiem wydłużyć.

3. P
oprawne ciśnienie w oponach – sprawdzaj je co najmniej raz w miesiącu. Zbyt niskie ciśnienie powoduje wzrost spalania, wydłuża drogę hamowania, powoduje wzrost oporów toczenia, co prowadzi do wzrostu spalania nawet do 10 proc. Niskie ciśnienie zwiększa też wielokrotnie ryzyko eksplozji opony, ponieważ następuje zmienne, nieprawidłowe rozłożenie nacisku osi pojazdu na podłoże oraz zmienia się powierzchnia styku opony z nawierzchnią. Wewnętrzna struktura opony ulega uszkodzeniu, a konsekwencją tego może być wybuch. Zbyt niskie ciśnienie powoduje też efekt „pływania”, który w zimie dodatkowo będzie utrudniać manewrowanie samochodem. W normalnych warunkach drogowych zalecane w oponach zimowych ciśnienie wynosi 2,0 do 2,2 bara. Ciśnienie homologowane przez producenta danego auta znajdziemy najczęściej na klapce wlewu paliwa, progu, słupku, drzwiach kierowcy lub w schowku deski rozdzielczej. W zimie świadomie powinniśmy to zalecane ciśnienie zwiększyć o 0,2 bara. To nasza gwarancja na wypadek większych mrozów , bądź różnic temperatur dobowych ze względu na fronty atmosferyczne.

4. Jazda na najwyższym biegu
staraj się jeździć na najniższych możliwych obrotach (tak, by np. przy prędkości 50 km/h jechać na czwartym lub nawet piątym biegu). Wrzucaj wyższy bieg najpóźniej po osiągnięciu 2500 obr./min w silniku benzynowym lub 2000 obr./min w silniku Diesla.

5. Hamowanie silnikiem poprzez redukcję biegów – z kolei przy zmniejszaniu prędkości, dojeżdżaniu do skrzyżowań, czy poruszaniu się z górki, starajmy się redukować bieg, zamiast wrzucania luzu i wciskania hamulca. To technika szczególnie przydatna w samochodach pozbawionych systemów wspomagających trakcję i hamowanie, takich jak ABS, ASR, czy bardziej zaawansowany - ESP.

6. Zasada minimalnego obciążenia – Nie woź autem zbędnych przedmiotów. Usuń z bagażnika to, czego nie potrzebujesz, bo to po prostu balast, który powoduje wzrost zużycia paliwa. Podobnie bagażnik na dachu, czy uchwyty na rower – należy zdemontować kiedy nie są już potrzebne, by nie powodowały zbędnych dodatkowych oporów powietrza. Zamiast tego zabierz do bagażnika zapasowy koc, łańcuchy na koła, czy łopatkę, które mogą się przydać w przypadku śnieżycy, korka lub ewentualnej awarii. Zasada dotyczy minimum dotyczy też urządzeń elektrycznych. Jeśli stoisz w korku i nie wiesz kiedy ruszy, staraj się ograniczyć włączanie radia i nie przesadzaj z ogrzewaniem.

Co daje ekodriving?
1. Po pierwsze – oszczędności! Szacuje się, że płynna, rozsądna jazda może dawać nam od 5 do nawet 25 proc. Oszczędności w zużyciu paliwa.

2. Korzyści dla środowiska naturalnego. Mniej paliwa mniej spalin – czyli czystsze środowisko naturalne.

3. Bezpieczeństwo – pozbywając się nawyków związanych z nerwowym, gwałtownym prowadzeniem samochodu stajemy się bezpieczniejszym, bo bardziej przewidywalnym zarówno dla siebie, jak i dla innych uczestników ruchu kierowcą.

Pyramidon – wygodny w stosowaniu proszek musujący do rozpuszczania w wodzie

Pyramidon – wygodny w stosowaniu proszek musujący do rozpuszczania w wodzie

Na rynku produktów farmaceutycznych znajduje się wiele preparatów, które złagodzą dolegliwości bólowe i mają działanie przeciwzapalne. Jednak tylko nieliczne z nich szybko i na długi czas uśmierzają silny ból i są wygodne w użyciu. Jednym z nich jest Pyramidon – sprawdzony i bezpieczny lek wśród preparatów wydawanych bez recepty.

Pyramidon jest lekiem wygodnym w stosowaniu. Ma postać proszku musującego do rozpuszczania w wodzie. Wystarczy zawartość jednej saszetki rozpuścić w ½ szklanki letniej wody lub małej butelce, wymieszać i wypić. Lek nie podrażnia gardła i nie traci swoich właściwości leczniczych.

Pyramidon działa szybko, skutecznie. Jest zalecany w leczeniu objawów przeziębienia i grypy. Ma szerokie zastosowanie terapeutyczne: obniża gorączkę, zmniejsza silne bóle głowy, mięśni i stawów, działa przeciwzapalnie.

Pyramidon zawdzięcza swoją skuteczność trzem substancjom czynnym, takim jak: kwas acetylosalicylowy (500 mg), kwas askorbinowy – witamina C (300 mg) i laktoglukonian wapnia – wapń (200 mg).

Dawkowanie:

- Dorośli: 1 lub 2 saszetki 3 razy na dobę. Maksymalna dawka dobowa to 6 saszetek.

- Pacjenci 65 +: 1 saszetka 3 razy na dobę. Maksymalna dawka dobowa to 3 saszetki.

- Dzieci powyżej 12 lat: 1 saszetka 3 razy na dobę. Maksymalna dawka dobowa to 3 saszetki.

Sugerowana cena detaliczna: 19,41 zł za opakowanie 10 saszetek

Kierowco – skup się na jeździe… na nartach!

Potrafi to skutecznie odebrać część przyjemności związanej z uprawianiem sportów zimowych. Całe szczęście istnieją na rynku rozwiązania, które eliminują te problemy jednym dotykiem w ekran smartfonu.

Narciarze i snowboardziści już nie mogą doczekać się pierwszych zjazdów po zaśnieżonych zboczach. Tylko podroż powrotna wyziębionym i zaszronionym samochodem nie napawa zbyt optymistycznie. A gdyby tak wsiąść do rozgrzanego i odśnieżonego auta zaparkowanego u podnóża góry? Z ogrzewaniem postojowym Webasto jest to możliwe. Wystarczy jadąc na szczyt, tuż przed ostatnim zjazdem, wybrać odpowiednią funkcję w swoim telefonie, by przygotować samochód do bezpiecznej i komfortowej jazdy. 

Zamawiam ciepło!

Dzięki specjalnie zaprojektowanej aplikacji na smartfony wszystkie funkcje ogrzewania postojowego Webasto są dostępne z dowolnego miejsca na świecie znajdującego się w zasięgu telefonii komórkowej. Na przykład podróżując gondolą lub wyciągiem krzesełkowym, dzięki intuicyjnej nawigacji, możemy włączyć lub wyłączyć ogrzewanie, ustawić optymalną temperaturę, a także zaprogramować urządzenie z 24 – godzinnym wyprzedzeniem. To idealne rozwiązanie do amatorów gadżetów i nowoczesnych technologii.

Jak to działa?

Działanie systemu ogrzewania Webasto opiera się na wykorzystaniu układu chłodzenia silnika oraz układu wentylacji samochodu. Serce całego systemu – nieduży i wydajny agregat grzewczy – jest zamontowany pod maską, połączony z układem chłodzenia i zasilany paliwem bezpośrednio ze zbiornika samochodu: działa więc całkowicie niezależnie od silnika. Wentylator urządzenia Webasto zasysa powietrze niezbędne do spalania paliwa, a po rozpoczęciu pracy agregat uruchamia obieg płynu chłodniczego silnika samochodu. Podgrzany płyn chłodniczy zaczyna ruch w zamkniętym obiegu – od urządzenia Webasto, do wymiennika ciepła pojazdu, następnie silnika, by wrócić do agregatu grzewczego, gdzie znów zostaje podgrzany. Podczas całego obiegu płyn oddaje ciepło, które przez dmuchawy układu wentylacji jest kierowane do kabiny samochodu – nawet przy niskich temperaturach wystarczy około 20 minut, by nagrzać wnętrze auta. Natomiast dodatkową korzyścią jest to, że podgrzany zostaje również silnik, dzięki czemu po rozruchu zużywa mniej paliwa – zmniejsza to emisję zanieczyszczeń i równoważy zużycie paliwa potrzebne wcześniej na rozgrzanie powietrza w kabinie.

 

 

Postaw na komfort i bezpieczeństwo

Statystyki pokazują, że do największej liczby wypadków w okresie zimowym dochodzi w ciągu pierwszych 15 minut jazdy. Przyczyny są oczywiste – ograniczona widoczność oraz dłuższy czas reakcji kierowcy przy niskiej temperaturze. Dlatego warto, by każdy zmotoryzowany narciarz i snowboardzista, który ceni sobie czas, komfort jazdy i bezpieczeństwo w podróży, miał w swoim samochodzie ogrzewanie postojowe.

Postaw na Webasto

Urządzenia Webasto są przeznaczone do każdego rodzaju aut – zarówno do samochodów osobowych, dostawczych jak i ciężarowych. Wszystkie posiadają też funkcję przewietrzania, przydatną w lecie do schłodzenia kabiny pozostawionego na słońcu pojazdu. Samochodowe ogrzewania postojowe Webasto, nieprzerwanie od wielu lat, jest faworytem licznych plebiscytów i konkursów, a także niezależnych testów przeprowadzanych przez ekspertów rynku motoryzacyjnego.

 

Szczegółowe informacje o ofercie Webasto i autoryzowanych stacjach obsługi dostępne są na stronie http://www.ogrzewanie-postojowe.pl/.   

 

* * *

O firmie Webasto:

Webasto Petemar jest częścią koncernu Webasto AG, którego siedziba mieści się  w Stockdorfie pod Monachium. Webasto pozostaje firmą rodzinną od momentu jej założenia w 1901 roku. Koncern ma obecnie ponad 50 oddziałów na całym świecie (z tego ponad 30 zakładów produkcyjnych). Firma specjalizuje się w produkcji rozwiązań umożliwiających zarządzanie komfortem cieplnym wewnątrz pojazdu oraz systemów dachowych. Webasto należy do 100 największych dostawców urządzeń dla przemysłu samochodowego na świecie. W roku 2011 grupa Webasto wygenerowała sprzedaż w wysokości ponad 2,3 mld EUR przy zatrudnieniu ponad 9.500 pracowników. Kluczowe obszary specjalizacji koncernu to projektowanie i produkcja systemów okien i modułów dachowych oraz dachów do kabrioletów, systemów ogrzewania, chłodzenia i wentylacji do samochodów osobowych, kamperów, jachtów i łodzi, a także do pojazdów użytkowych i specjalnych. Więcej informacji o firmie Webasto można znaleźć na stronie internetowej: www.webasto.pl

Kontakt prasowy:

Marta Rakoczy

ConTrust

ul. Łucka 2/4/6 lok. 76

00-845 Warszawa

tel. 605-073-929

e-mail: m.rakoczy@contrust.pl

Nervomix® - na każdy rodzaj stresu

Nervomix® - na każdy rodzaj stresu

Linia preparatów Nervomix® jest przeznaczona dla osób, które są często narażone na sytuacje stresujące. Odczuwają rozdrażnienie, napięcie nerwowe, mają trudności w zasypianiu. Dzięki odpowiedniemu połączeniu roślinnych składników i zawartych w nich substancji czynnych pastylki Nervomix® naturalnie uspokajają i pozytywnie nastrajają. Przynoszą wyciszenie, ulgę i rozluźniają organizm. W skład linii produktów Nervomix® wchodzą: lek Nervomix®, kapsułki twarde - dostępny bez recepty oraz dwa rodzaje suplementów diety – Nervomix® Sen oraz Nervomix® Control. Co istotne, pastylki Nervomix® stosowane zgodnie z zaleceniem działają bezpiecznie i nie uzależniają.

Suplement diety Nervomix® Control wspomaga organizm w okresach nadmiernego stresu. Preparat przygotowany został na bazie substancji czynnych. Zawiera aż 5 składników aktywnych: 200 mg wyciągu z melisy, 100 mg wyciągu z głogu, 30 mg wyciągu z kwiatów lawendy, 20 mg magnezu, 0,47 mg  witaminy B6. Naturalne składniki zawarte w preparacie ułatwiają kontrolowanie napięcia nerwowego, wspomagają wyciszenie organizmu oraz utrzymanie dobrego samopoczucia. Kolejne kluczowe składniki to magnez i witamina B6, które wspomagają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego i właściwe utrzymanie funkcji psychologicznych.

Zalecane spożycie: Dorośli i młodzież :1 kapsułka 3 razy dziennie

Sugerowana cena detaliczna: 14,75 zł za opakowanie 20 kapsułek

 

Suplement diety Nervomix® Sen to preparat przygotowany z myślą o osobach, które chcą utrzymać zdrowy i spokojny sen w okresach zwiększonego napięcia nerwowego, rozdrażnienia oraz przemęczenia. 1 kapsułka zawiera aż 3 składniki aktywne: Aż 100 mg L-teaniny, 100 mg wyciągu z ziela melisy, 33 mg wyciągu z szyszek chmielu. Substancje te dzięki swoim dobroczynnym właściwościom pomagają zmniejszyć napięcie i rozdrażnienie oraz utrzymać dobre samopoczucie.


Zalecane spożycie: Dorośli i młodzież: 1 - 2 kapsułki, najkorzystniej na około pół godziny przed snem.

Sugerowana cena detaliczna: 14,75 zł za opakowanie 20 kapsułek