Ile kosztuje studiowanie?

Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego wyjaśniają, na jakie wydatki muszą przygotować się zarówno przyszli studenci, jak i ich rodzice.

 

Mieszkanie po studencku

Podstawowym problemem, który zaprząta myśli przyszłych studentów jest kwestia mieszkania. Osoby, które przyjeżdżają do dużych ośrodków akademickich z mniejszych miejscowości, mają kilka opcji do wyboru. Pierwszą jest wniosek o miejsce w akademiku. Jest to wyjście stosunkowo tanie (koszt rzędu 250-300 zł za miejsce w pokoju wieloosobowym), lecz niepozbawione wad. Miejsca są przydzielane ze względu na wysokość dochodów w gospodarstwie domowym studenta i odległość od rodzinnej miejscowości. Nie każdemu więc uda się „załapać”.

 

Życie w akademiku nie zawsze jest też komfortowe, co wiąże się z nagromadzeniem wielu młodych ludzi w jednym miejscu. Hałas może przeszkadzać w nauce czy wypoczynku. – Istnieją ciekawe alternatywy dla akademików, np. prywatne domy studenckie lub wynajmowane mieszkania prywatne. Koszt takich rozwiązań jest zwykle wyższy i bardzo zróżnicowany, bowiem może wahać się od 500 do nawet 2 000 zł na osobę – wskazuje Jarosław Sadowski, ekspert firmy Expander, Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – Należy jednak zauważyć tutaj, że ostateczna wysokość wydatków zależy w dużej mierze od miasta, w którym chcemy studiować. Wynajem w Warszawie czy Krakowie może okazać się nawet dwa razy droższy niż w Łodzi – dodaje. Inną alternatywą jest zakup nieruchomości. – Raty kredytu hipotecznego mogą być porównywalne z ceną wynajmu,
a współlokatorzy mogą partycypować w kosztach. Osoby rozpoczynające akademickie życie zwykle nie są w stanie same skutecznie ubiegać się o kredyt hipoteczny, dlatego też niezbędne może okazać się wsparcie rodziny. Pomoc w postaci rządowego programu „Mieszkanie dla Młodych” powinna ułatwić uzyskanie kredytu, tym bardziej że można do niego przystąpić, np. wspólnie z rodzicem
– zauważa Jarosław Sadowski, Expander, ZFDF.

 

Studencki budżet codzienny

Wyzwaniem stojącym przed przyszłymi żakami jest… codzienne życie. Studenci słyną z kreatywnego i oszczędnościowego podejścia do jedzenia, jednak nawet oni nie unikną wszystkich kosztów. Można je ograniczyć korzystając z uczelnianych stołówek, często można w nich zjeść nie tylko tanio, ale także zdrowo. Taki obiad to wydatek rzędu 8-12 zł. Kolejnym problemem jest poruszanie się po mieście. W akademickich miastach takich jak Warszawa, Kraków, Poznań czy Wrocław, a niebawem również i w Łodzi, funkcjonują wypożyczalnie rowerów miejskich. Jest to tani i popularny sposób komunikacji. Osoby, które nie czują się pewnie na rowerze w „miejskiej dżungli” mogą wybrać komunikację zbiorową. Semestralna opłata za kartę miejską czy bilet okresowy to koszt minimum 100 zł, choć w niektórych miastach może być znacznie wyższy. Należy także pamiętać o opłatach, które trzeba ponieść jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Sam proces rekrutacyjny to już wydatek rzędu 60-90 zł, najczęściej płatne osobno za każdy kierunek, na który składane są dokumenty. Po przyjęciu na wymarzone studia, trzeba jeszcze zapłacić za legitymację, co wiąże się najczęściej
z opłatą w wysokości 17 zł.

 

 

Dla zdolnych i nie tylko

Wyliczenia pokazują wyraźnie, że studia w dużym mieście kosztują. Szacuje się, że miesiąc skromnego życia studenta to średnio ok. 1 500 zł. Dla osoby niepracującej, nie mogącej liczyć na wsparcie rodziny, jest to całkiem spory wydatek. Z pomocą przychodzą uczelnie, samorządy czy instytucje, oferujące stypendia. Niestety spełnienie wszystkich kryteriów wymaganych do przyznania takiej pomocy często jest kłopotliwe i niewielu osobom się to udaje. Na dodatek przyznane wsparcie zwykle nie wystarcza na pokrycie wszystkich kosztów. – Bezpiecznym i stosunkowo tanim wyjściem
w takiej sytuacji jest skorzystanie z kredytu studenckiego
– wyjaśnia Michał Sadrak, Open Finance, ZFDF. – Produkt został stworzony, aby ułatwić naukę osobom w trudnej sytuacji finansowej. Zabezpieczenie oferowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Agencję Restrukturyzacji
i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) sprawiają, że o kredyt mogą ubiegać się nawet osoby o bardzo małej zdolności kredytowej. Pieniądze są wypłacane w formie comiesięcznych transz (w sumie 600 zł) przez 10 miesięcy trwania każdego roku akademickiego. Co ważne, w każdym semestrze kredytobiorca jest zobowiązany do przedstawiania w siedzibie banku potwierdzenia kontynuowania studiów. Niewątpliwą zaletą tego rozwiązania jest bardzo niskie oprocentowanie oraz to, że spłata zobowiązania zaczyna się dopiero dwa lata po zakończeniu studiów. Co więcej, w szczególnych przypadkach zadłużenie może zostać umorzone w części lub całości, np. gdy student uzyskał bardzo dobre wyniki w nauce
– dodaje Sadrak.

 

Pięć porad dla przyszłych studentów

 

ü       Jeśli chcesz wynająć mieszkanie, nie czekaj do początku roku akademickiego. Będziesz miał większy wybór i możliwość negocjacji warunków.

 

ü       Pamiętaj o zniżkach studenckich – dotyczy to nie tylko komunikacji miejskiej czy PKP, ale także wielu klubów czy instytucji kulturalnych, a nawet sieciowych sklepów.

 

ü       Korzystaj z bibliotek. W dużych miastach jest ich wiele, dlatego nie ograniczaj się tylko do tych akademickich. Wypożyczenie książki jest tańsze niż jej zakup czy kserowanie.

 

ü       Poszukaj pracy – nawet weekendowe czy dorywcze zajęcie może skutecznie poprawić kondycję budżetu. Na dodatek zdobędziesz doświadczenie zawodowe.

 

ü       Zostań wolontariuszem – organizacje współpracujące z młodzieżą i studentami często
w zamian za pomoc oferują ciekawe wyjazdy czy udział w atrakcyjnych wydarzeniach kulturalnych. Jeśli nie stać cię na udział w jakiejś imprezie, pomóż ją zorganizować.