Oszczędzamy na wkład własny


Co więcej, w 2017 r. żeby móc kupić wymarzony dom czy mieszkanie będziemy musieli dysponować aż jedną piątą wartości nabywanej nieruchomości. Dla mieszkania o wartości 300 tys. PLN będzie to więc aż 60 tys. PLN. Osoby planujące takie inwestycje powinny oszczędzać już teraz. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego podpowiadają, od czego zacząć, by w przyszłości bez problemu stać się posiadaczem własnego M.

Nowa Rekomendacja S
18 czerwca Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wprowadziła zmiany do Rekomendacji S, dokumentu określającego standardy usług bankowych z zakresu kredytów hipotecznych. Według nowych postanowień, od przyszłego roku klienci ubiegający się o kredyt hipoteczny będą musieli posiadać 5 proc. wkładu własnego. To jednak dopiero początek zmian. – Z każdym rokiem wysokość wymaganego wkładu ma być większa, aż do 20 proc. (w 2017r.) – twierdzi Ewa Kozłowska, ekspert Gold Finance, Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – Dodatkowo, KNF poleca bankom zmiany w zakresie okresu kredytowania. Według nowych ustaleń, okres ten nie może przekroczyć 35 lat. Rekomendowane jest natomiast udzielanie kredytów na nie więcej niż 25. Obecnie klienci zadłużają się nawet na pół wieku, czyli aż na dwa razy dłużej.

Po co zmiany?
Celem zmian nie jest utrudnienie dostępu do kredytów, ale zabezpieczenie stabilności rynku nieruchomości i usług finansowych. Idąc na rękę tym, dla których odłożenie kilku czy kilkunastu tysięcy złotych jest problemem, KNF proponuje, by w następnych latach kredyty były udzielane z mniejszym wkładem własnym (np. 10 proc.). Pozostała część kredytu musi być jednak w takiej sytuacji ubezpieczona.

W przyszłym roku plany dotyczące zakupu własnego mieszkania czy domu staną się jeszcze trudniejsze do zrealizowania. Jeśli na poważnie myślimy o przyszłości we własnych „czterech kątach”, powinniśmy zacząć oszczędzać już dziś. Jak to jednak zrobić?

Grunt to dobry plan
Jak wskazują eksperci ZFDF, podstawą skutecznego oszczędzania jest wyznaczenie sobie celu. W wypadku zakupu mieszkania będą to pieniądze na wkład własny. Przyjmijmy, że zakup planujemy w dalszej przyszłości. Oznacza to, że bank może wymagać już 20 proc. wartości nieruchomości (2017 r.). Kredyt o wartości 300 tys. PLN będzie więc wymagał oszczędności rzędu 60 tys. PLN. Jak znaleźć w domowym budżecie takie środki?

Przede wszystkim musimy przeanalizować nasze wydatki. Sprawdzić, jaką część dochodu pochłaniają rzeczywiste potrzeby, a jaką zachcianki, z których możemy zrezygnować. Z tych drugich powinniśmy wydzielić część, którą będziemy regularnie odkładać. – Dobrą praktyką jest wydzielanie oszczędności na początku miesiąca, zamiast na końcu, gdy w portfelu mamy już niewiele pieniędzy – radzi Ewa Kozłowska, ekspert Gold Finance, ZFDFBanki oferują zlecenia stałe, które pozwolą nam przelewać określone kwoty na rachunki oszczędnościowe zaraz po otrzymaniu wypłaty. W ten sposób łatwiej obronimy się przed pokusą wydania oszczędności i lepiej będziemy gospodarować domowym funduszem.

Wydatki ograniczyć możemy również analizując opłaty związane z telewizją, Internetem czy usługami telefonicznymi. – Warto jest np. skonfrontować ofertę, z której korzystamy, z usługami konkurencyjnych firm. Możliwe, że zmieniając operatora uda się uzyskać dodatkowe środki – radzi Ewa Kozłowska, Gold Finance, ZFDF.

Zaczynamy oszczędzanie
Kiedy już w domowym budżecie znajdą się środki na przyszły wkład własny, powinniśmy zastanowić się nad formą w jakiej będziemy je gromadzić. Przysłowiowa „skarpeta” nie jest bowiem ani najlepszym, ani najbezpieczniejszym sposobem oszczędzania. Lokaty co prawda nie dają szans na duże zyski związane z oprocentowaniem, pozwalają jednak uchronić pieniądze przed ich nadmiernym wydawaniem. Podobnie jest z kontami oszczędnościowymi. Te nie wiążą się jednak z żadnymi szczególnymi zobowiązaniami. Kuszą natomiast mechanizmami, które wspomogą w wytrwaniu w postanowieniach (ograniczenia w wypłacie środków oraz płatne przelewy z takich kont).

Mając w perspektywie zbieranie funduszy przez kilka lat, warto także zastanowić się nad jednym z programów oszczędnościowych, które mogą wygenerować wyższe zyski. – Wybór produktu powinien być zawsze dostosowany do indywidualnych potrzeb oszczędzającego – twierdzi Piotr Nowak, ekspert Expander Advisors, ZFDF. – W wyborze kluczowy jest m.in. okres, przez który chcemy gromadzić fundusze oraz wysokość i częstotliwość wpłat. Do lokat nie możemy na przykład dokładać środków w czasie ich trwania. Są one jednak stosunkowo krótkie, mogą trwać np. miesiąc, po którym możemy zdecydować się na inną formę oszczędzania. Programy wymagają regularnych wpłat i są najczęściej długoterminowe, jednak dają szansę wygenerowania wyższego zysku niż lokaty, ponieważ są oparte o fundusze inwestycyjne. Konta oszczędnościowe nie wymagają natomiast ani regularnych wpłat, ani nie blokują środków. Nie dają jednak również zbyt dużych zysków – podsumowuje ekspert Expandera.